DZIENNIKI SKUTEROWE

teksty

„Jeżeli człowiek codziennie spędza większość czasu spacerując po lasach, albowiem je kocha, grozi mu niebezpieczeństwo, że uznają go za próżniaka, lecz jeżeli cały dzień jako spekulant wycina te lasy i przedwcześnie ogołaca ziemię, uchodzi za pracowitego i przedsiębiorczego obywatela.”
Henry David Thoreau „Walden”

_________________________________________________________________________

„Galicyjski rolnik w ogóle, a szczególnie na niżu nie patrzy przyjaźnie na las, tępienie lasu i karczunek to jego ideały; gleba nie wchodzi tu w rachunek, byle rok, dwa wydała jaki taki plon żyta, a potem… może sobie leżeć pustynią […] Pagóry piaszczyste, usilną pracą przyrody w przeciągu setek wieków zalesione i materią pruchnową w wierzchniej warstwie spojone, naraz z pokrywy leśnej ogołocone, na wpływ powietrza wystawione, bydłem i wozami stratowane i porznięte, korczunkiem podziurawione, pługiem rozdarte, musiały się stać pastwą wiatrów. Pasterz dla zabawki, woźnica w drodze dla potrzeby, przemysłowiec wiejski tytułem rozwoju drobnego przemysłu, wykopują długie sosnowe korzenie do użycia zamiast sznurów lub wyrobu koszyków (w Ostrowie Tuszowskim), naruszają jeszcze więcej spoistość piasku i przyczyniają się […] do prędszego rozwiania pagórka. Najrozleglejsze wydmy rozsiadły się w dawnym cyrkule rzeszowskim, a w teraź- niejszych powiatach Nisko, Tarnobrzeg, Dąbrowa, Mielec, Kolbuszowa. […] Mógłbym naliczyć wiele gmin, gdzie domy po dachy piaskiem zasypane, a prawie wszystkie pola orne, łąki, pastwiska w prawdziwie lotne wydmy przemienione zostały. Podobny los spotkał gminy: Domostawę, Pysznicę, Ulanów, Przyszów Kameralny, Przyszów Szlachecki, Wolę Zarzycką, Rudnik, Pniów, Chwałowice, Żupawę, Radomyśl itd. W tych i w wielu innych miejscowościach zaprzestano uprawy roli prawie zupełnie”
E. Hołowkiewicz, Obrazy fizjograficzne Galicyi. Wydmy galicyjskiego niżu,

__________________________________________________________________________

„Im jesteśmy starsi, tym nam trudniej ruszyć się z domu. Poza niezbędnym opędzeniem codzienności – praca, zakupy, urzędy, lekarze, niekiedy wymuszony na sobie i bliskich ruch „dla zdrowia” po najbliższej, dobrze znanej okolicy – w zasadzie najchętniej siedzielibyśmy we własnych czterech ścianach. Bo taniej. Bo bezpieczniej. Bo bez zbytecznego wysiłku. Bo wszystko dobrze znane i oswojone. Jeśli już od wielkiego dzwonu wyruszamy trochę dalej, to zwykle są to podróże po trasach konwencjonalnych, wyprawy do miejsc, do których prowadzi nas renoma – świetne zabytki, wielkie dzieła sztuki, doskonały klimat, wygodny hotel, dobre jedzenie. Myśli za nas biuro podróży lub szczegółowy przewodnik turystyczny, nadkładamy niekiedy drogi, by nie zjeżdżać z autostrady i poruszać się wedle wskazówek dobrze widocznych drogowskazów”.
Pinkwart

____________________________________________

„...i kiedy Machów przestał istnieć, Kalinka nie chciał się pogodzić z tą myślą, że tej pięknej wsi już me ma i me będzie. Został tu. Wędrował od domu do domu, potem pozostał u dalszej rodziny. Grał ludziom na tarnobrzeskim Rynku, grał w „Siarkopolu”, grał w autobusie, przed budynkami szkół… Czasem opowiadał o długim, ale jakże smętnym swoim życiu. Teraz w księżycową noc pachnącą sianem, kiedy czasem znajdę się nad Wisłą i dobrze zacisnę powieki – słyszę koniki polne, wiatr, słowiki, plusk wody i ten smętny głos wierzbowej fujarki. Wydaje mi się, że wciąż gra tę piękną i smutną melodię ze swojego repertuaru, do której ktoś przed wiekami ułożył równie smutne słowa:

Napalcie ze mnie popiołu

i rozsiejcie mnie po calusieńkim polu..

wyrośnie ze mnie stokrotka….

Nikt me napalił z niego popiołu. Nikt nie rozsiał, nie wyrósł żaden kwiatek… To tylko jakieś echo minionych dni usilnie stara się w wrażliwej pamięci odszukać i pozbierać rozsypane nutki Kalinkowych melodii wygrywanych na fujarce ukręconej z wierzbowej gałązki znad Wisły.”.

____________________________________________

„Chciałbym czasem znaleźć się w takim miejscu, gdzie Bóg czeka tylko, aby komuś otworzyć migawkę.”

Ansel Adams

Wielu ludzi pyta mnie, dlaczego wciąż noszę ze sobą aparat i dlaczego robię zdjęcia. Wówczas odpowiadam „a dlaczego Ty jesz”?

James Lalropui Keivom

Od zawsze ścigam światło, ono zmienia zwykłość w magię.

Trent Parke

________________________________________________

„Lud sam w Puszczy Sandomierskiej, osobliwie osiadły w pasie środkowym, jest nam dowodem żywym, że jego dziadowie stali opornie najdłużej przy starej wierze. Nigdzie nie znalazłem tyle zabobonów, przesądów, czarów, itd., jak tutaj między ludem, a te gusła wszystkie przechowuje lud z taką wiarą, jakby one nakazane ongi przez księży, jakby były od Kościoła podane. (…) Nigdzie nie znalazłem między ludem takiej spotęgowanej wiary w Kościoła naukę, jak tutaj. Ksiądz porządny i do ludu przywiązany jest tu bożyszczem ludowym, ma głos na okolicę. (…) Nigdzie nie znalazłem takiej ochoty do włóczenia się po odpustach, jak tu u ludu. Można powiedzieć, że Mazur z puszczy to włóczęga odpustowy, ot żyłka tradycyjna po pradziadach, którzy włóczyli się do Górzyc i Górnego co rok kilka razy z ofiarami dla bożków. Nigdzie nie znalazłem takiej brudoty po chałupach u ludu jak tu (…). Za to dusza cała tego ludu daleko od zbytków miejskich, od ruchu i przewrotów świata, nie zwalana rdzą niemoralności dzisiejszego wieku, nie zatruta duchem czasu, pozostała dotąd jak pączek różowy nie rozwita, dziecinna prawie, ślepo wierząca (…). Mało gdzie znalazłem takie czerstwe zdrowie i wytrzymałość na wszystkie powietrza zmiany jak u Lasowiaków – tak bowiem nazwany lud z puszczy naszej – stąd też idzie, że Mazur z puszczy jest najlepszym, bo najwytrzymalszym żołnierzem. Dlatego to dostał mu się przydomek: Mazur spod ciemnej gwiazdy!”. Ale dodaje jeszcze „Znajdziesz też śród tego ludu, na pozór dzikiego, tyle rodzinnej miłości i gościnności, tyle przywiązania do ojcowizny, tyle pochodu do zabaw, tańców, śpiewu, itd. że temi starosłowiańskiemi wdziękami ducha zostałbyś uradowany i umiłowałbyś te szczątki gniazda słowiańskiego, ofiarowałbyś się za ten lud bratni! Przejedź się kiedy, luby czytelniku, w strony Puszczy Sandomierskiej, zobacz te lasy, piaski i chaty ubogie, te kościoły śród lasów, a tu znajdziesz typy słowiańskie, których już pono nie ma na całej polskiej ziemi!”

x. Wojciech Michna, „Pamiętnik historyczny okolic i rodzin w dyecezyi przemyskiej ułożył i napisał x. Wojciech Michna”.