Wzdłuż wschodniej granicy do trójstyku – Wstęp

Pół roku temu powiząłem szalony pomysł dojechania w pewien punkt Polski, w którym nie ma niczego. Nie jest to nic dziwnego- zawsze jeżdżę tam gdzie nic nie ma. Nawet jeszcze bardziej jak nic. Nie ma supermarketów, makdonaldów i dziwnych, szybko mówiących ludzi a pewni siebie i sypiący sloganami samorządowcy jeszcze …