W Sandomierskiej Puszczy

kultura

Krzyże

Czasem na leśnych ścieżkach można spotkać krzyże. Były stawiane na granicach terenów należących do wiosek, na rozstajach i w podzięce za otrzymane łaski. Bardzo ciekawe krzyże to te, które postawiono na miejscu gdzie wydarzyło się jakieś nieszczęście. Nagła śmierć, rażenie piorunem czy też częste w tych stronach zabójstwo. Wiele takich krzyży pochodzi z okresów po dwóch wielkich wojnach. Okoliczna ludność zdemoralizowana wydarzeniami wojennymi i posiadająca broń dopuszczała się wielu aktów przemocy. Krzyż fundowała rodzina zmarłego, czasem jednak był to akt pokuty ze strony skruszonego zabójcy. osobną kategorię stanowią krzyże związane z życiem rabsziców, czyli puszczańskich kłusowników. Ludzi ci posiadali cały system wierzeń nacechowanych magią połączoną z wiarą w zaklęcia. Zachował się pacierz kłusownika odmawiany przed wyjściem na polowanie.

„Wychodzę ja z  domu, wiem se sceścia sukać, Najświetsa Maryja rac mie zawdy bronić, oddalze terana i  jego strzał sielny, a  broń mie Panno, abym nie beł  w swojem strzale melny. Poluje la (dla) siebie, skore na okfiare, oddal złego wroga a  mie dozwol Maryja polować. Ratowałaś Maryja budowy wszelakie, odal złego wroga i ratuj mie tera w ty ostatni kfili. Zdrowaś Maryja – oddal strzały wroga! Zdrowaś Maryja – szczelze teranie! Łuk mi twój nie szkodzi, Najświętsa Maryja już mie oswobodzi…”

Sudoły

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jakieś 400 lat temu król Jan Kazimierz nadał Sudołowi prawo osiedlenia się na południowych rubieżach Puszczy. Zadaniem protoplasty i jego potomków było pilnowanie królewskiego lasu, opieka nad pszczołami a także dostarczanie miodu i wosku do królewskiego skarbca. W otoczeniu starych kilkusetletnich lip zagroda przetrwała do maja 2000 roku kiedy strawił ją pożar. Fragmenty, które pozostały jedynie częściowo mogą dać świadectwo o pięknie budownictwa mieszkańców Puszczy. Nikt nie zatroszczył się naprawdę o to piękne i osamotnione miejsca. kolejny pomnik kultury Lasowiaków / Mazurów zaginął. Podejmowane uchwały są tylko na papierze i nie stanowią żadnej realnej pomocy i starania dla resztek zagrody i opiekującej się nią rodziny. Kiedy piszę tego psota stoją jeszcze stare lipy wokół zagrody a w drewnianej skrzyni spoczywa akt nadania ziemi od Króla Kazimierza. Na zdjęciu widać ule kłodowe wykonywane z jednorodnego pnia drzewa wykonywane metodą znaną przez dawnych bartników na całym świecie. Kiedy rozmawiałem z panem Pawłem Sudołem opowiedział mi mnóstwo historii o pszczołach, tych z ula i tych leśnych. Opowiadał o urzędnikach, którzy próbowali mu narzucić swoją wolę. Jedyną odpowiedzią dla półpanków z miasta był jad pszczół, które jakoś przyjezdnych nie lubiły. Mnie polubiły. Popołudnia spędzonego z panem Sudołem nie zapomnę nigdy.

Z przysiółka Sudoły, z bartniczej zagrody pochodzi bodajże największy syn tej ziemi – x. Stanisław Sudoł. Postać tego wielkiego kapłana przybliżę w innym wpisie.

Chłopska straż

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Straż grobowa w Dzikowcu. Powstała w połowie XIX wieku prawdopodobnie jako reakcja na niespokojne czasy awantury Zaliwskiego i Rabację Galicyjską. Po ustaniu niepokojów straż z organizacji paramilitarnej przekształcono w rodzaj bractwa kościelnego. Jedyne straże na terenie Puszczy wartujące w starodawnych strojach są w Dzikowcu i Raniżowie. W dzikowieckiej funkcje strażników dziedziczy się. W raniżowskiej zwraca uwagę śladowe występowanie kobiecych(!) sukman.

Straży w Dzikowcu i Raniżowie nie należy mylić z tzw. „turkami” ze wsi położonych dalej na wschód. Ich pochodzenie jest odmienne a wygląd całkowicie inny.

Wesele grało

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zastanawiam się, jak wyglądało wesele, które ostatni raz wychodziło z tego domu.
Czy pani młoda płakała przy błogosławieństwie, czy rodzicie ocierali łzy a muzyka grała prostując nieliczne gwoździe w ścianach?
A może było całkiem inaczej.
Całkiem inaczej.