W Beskid- wkrótce film

Nie umiem odpowiedzieć na pytanie po co jeżdżę w Niski Beskid. Tym bardziej, że od czasu kiedy zacząłem tam jeździć minęły całe tysiąclecia. Pierwsze spotkania z Niskim to poczucie bycia na odludziu, samotność, fatalne drogi, łemkowska kultura w jej kształcie sprzed 30 lat.

Dzisiaj po serii wielkich zmian jakie dotknęły nie tylko te góry obraz krainy zmienił się. Brak już samotników, leśne autostrady sięgają wszędzie, przedsiębiorczy wójtowie na każdym krecim kopcu budują wieże widokowe a miasteczka na gwałt (tak to właściwe słowo) rewitalizują się. Kultura Rusinów kieruje się niespiesznie w stronę upopowionej, czy tez upupionej kultury kół gospodyń wiejskich wspieranych szczodrze przez żądnych głosów posłów nierządzących partii.

Beskid, do którego jadę dzisiaj to nie Beskid sprzed 30 lat. To tak samo zdewaluowana, wykostkowana i pełna zaczytanej w smartfonach młodzieży okolica jak reszta kraju. Coś jednak pozostało. Może to złudzenie, może to tylko pamięć minionego… A jednak jadę tam. Bo chce, bo mnie coś ciągnie. Niedługo skończę składanie filmu pełnego podobnych wynurzeń. Wtedy Wam go pokażę.