Skuterem dookoła Polski – dzień piąty

Jestem pod Goleniowem. Matko jak daleko od domu :-). Coraz bardziej zaczyna mi się to podobać. Dzisiaj wyspa Wolin. Dystans niewielki, raczej wypoczynkowy. Zanim wjadę na właściwa wyspę chwile pooglądam coś, co nazywa się Centrum Słowian i Wikingów. Fajne to, przypomina o pierwotnej słowiańskości tych ziem, ale w łykend, otoczony morzem turystów nie bardzo chciałbym się tu znaleźć. Wolin jest miastem prawie całkowicie zniszczonym podczas końcówki II Wojny Światowej, więc zabytków raczej nie należy się spodziewać. Kilka jednak jest. Robi wrażenie Kolegiata Świętego Mikołaja całkowicie odbudowana ze zniszczeń wojennych dopiero pod koniec lat 80 tych. i sięgnięcie w głąb starych- słowiańsko – germańskich czasów podczas oglądania Wzgórze Wisielców. Rozmieszczone na znacznym obszarze kurhany zawierające pochówki całopalne i całościowe robią spore wrażenie. A na szczycie punkt widokowy na Zalew Szczeciński.
Jadąc z Wolina przez Woliński Park Narodowy napotykamy dziwaczny obiekt będący jak sie okazuje muzeum tajnej niemieckiej broni V3. Tym bardziej ciekawe, że opowieść o V1 i V2 znają praktycznie wszyscy a V3 pozostaje zapomniana. Dla ciekawych podaję wikilink. Przewodnik opowiada ciekawie o historii tajnej broni, o losach wyrzutni. W muzeum jest też sporo eksponatów wojennych nie związanych z samą V3. Jest możliwość obejrzenia resztek wyrzutni a także porobienia sobie głupawych zdjęć. Skorzystałem.

Trochę dalej, w miejscowości Wapnica oglądam Jezioro Turkusowe. Ciekawy kolor wody wywołany jest złożami wapienia na których jezioro powstało. Miłe miejsce, ale marzę o lepszym świetle, Niestety trasa nie dopuszcza czekania do świtu. Kieruję się w stronę Lubina. Doskonale położone tarasy widokowe wyposażone w miły bar dający cień i dające się pić espresso. Kolejna rozmowa wyjaśniająca z Panią Kelnerką. Tym razem to pani próbowała mi wyjaśnić, że jak wezmę espresso, to dostane NAPRAWDĘ MAŁO płynu. Ja z kolei wyjaśniłem, że wiem o tym i tego własnie od kilku dni oczekuję. Dostałem to com chciał. Picie fajnej kawy z widokiem na jezioro Wicko i Zalew Szczeciński jest czymś bardzo miłym. I to jeszcze w cieniu, gdy poza nim szaleje +35. Powtórzyłbym.

Tuż obok tarasów widokowych znajdują się pozostałości grodziska oraz najstarszej budowli sakralnej. Niejaki Otto z Bambergu wybudował tu kościół aby skutecznie chrystianizować Pomorza. Szło opornie albowiem Pomorzanie byli przeciw.
I skok we współczesność. Nieodzowna wizyta w kurorcie. Zawsze jak jestem (przypadkiem) w takich miejscach zastanawiam się ile ktoś musiałby mi zapłacić, żeby siedział tam dwa tygodnie i robił to, co ci ludzie tam robią. Na szczęście zrobiło się chłodno i plaża była praktycznie pusta. Mogłem więc w ciszy i skupieniu dokonać zaślubin z morzem.

Podczas powrotu na miejsce spoczynku zahaczam o Kamień Pomorski. Niestety akurat w katedrze jest nabożeństwo. Zamiast zwiedzania kościoła oglądam rynek i bardzo fajna marinę, gdzie światło i żaglówki robią bardzo miłe sceny.
Powrót, nocne Polaków rozmowy.

Jutro na Kaszuby.

Tutaj zdjęcia i mapa

Pamiętajcie o Karolinie

#jadedlakaroliny