W Sandomierskiej Puszczy

Końskie Błota

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedyś wyglądała tak prawie cała Puszcza. Niedostępne mokradła porośnięte grądem a w wyższych partiach bukiem, modrzewiem i cisem. Końskie Błota są obszarem bezodpływowym. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu takie obszary (których sporo w Puszczy) wypełnione były wodą i kwitło w nich mokre życie. Regulacje austriackie oraz te nowsze, powojenne doprowadziły do kilkumetrowego obniżenia się wód gruntowych. Przyroda zareagowała tak, jak powinna- wyższe miejsca stały się półpustynne a niższe przekształciły się w ciągi nieurodzajnych gleb pobagiennych. Wraz z odejściem wód zniknął bardzo ciekawy gatunek ryby – piskorz. Niewielka ta rybka pozwalała przetrwać mieszkańcom Wielkiego Lasu w okresie głodu. Według świadectw najstarszych ludzi, z którymi dane było mi rozmawiać piskorz stanowił ratunek dla wygłodzonych przednówkiem lub nieurodzajem ludzi. piskorze łapała się „dzieniebądź” przy pomocy wiklinowych koszy. Gotowało się i jadło w całości (sic!). Skończyły się przednówki, zabrakło piskorzy. Pamięć pozostała tylko w starej weselnej śpiewce:

„Łu nasy swasie, wszysko na casie,

piskorze wa’gorze, ryby, karasie!”

Końskie Błota to niecka wśród wydm. Specyficzne położenie, warunki glebowe sprawiają, że wegetują tutaj ciekawe gatunki roślin: grzybień wodny,  rosiczka okrągłolistna, widłak jałowcowaty, konwalia majowa, bagno zwyczajne, płonnik pospolity, wełnianka i pałka szerokolistna oraz torfowce. Kaczki krzyżówki, które chciałem sfotografować uciekły.
O Końskich Błotach szerzej tutaj. Trudno tam trafić. Nie powiem jak, bo samo szukanie jest równie fascynujące jak przebywanie w tamtejszej ciszy i szumie bagiennych brzóz.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *