W Sandomierskiej Puszczy

Monthly Archive: Maj 2017

Byli tu przed nami

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na zdjęciu teren zajmowany przez cmentarzysko kultury łużyckiej w Jamnicy, części wsi Trzęsówka.

Na jego terenie znaleziono 336 pochówków.

W latach 1959 i 1961 na terenie powiatu kolbuszowskiego przeprowadzono szereg badań archeologicznych. Od miejscowej ludności, zwłaszcza tej mieszkającej w okolicach piaszczystych wydm, napływały doniesienia o znajdowaniu rozmaitych dziwnych przedmiotów wykonanych z kamienia a czasem z niespotykanego metalu. Spowodowało to potrzebę przeprowadzenia badań i wykopalisk zakrojonych na szerszą skalę. Przygotowaniem i przeprowadzeniem prac zajęli się Maciej i Kazimierz Skowrońscy oraz ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Kazimierz Moskwa.
W wyniku prac badawczych poczyniono szereg niezwykle ciekawych odkryć. Najważniejszym jest cmentarzysko w Trzęsówce w okolicy przysiółka Jamnica. Było ono ośrodkiem grzebalnym dla siedmiu okolicznych zespołów osadniczych zajmujących obszar około 40 kilometrów kwadratowych. W tłumaczeniu na warunki dzisiejsze była to jakby bardzo dużą i rozciągnięta wieś. Najbliższy cmentarzowi „przysiółek” liczył około 40 mieszkańców. Ludzie ci mieszkali tam około trzystu lat od mniej więcej roku 600 p.n.e.  do około roku 300 p.n.e. (W tym czasie na Półwyspie Apenińskim powstawał i kształtował się Rzym). Zajmowali się prymitywna uprawą roli, myślistwem i rybołówstwem. Ich kultura materialna stała na wysokim poziomie. Produkowali piękne naczynia z gliny, ozdoby i narzędzia. Używali bogatej biżuterii z brązu i szkła. Ciała zmarłych palili a pozostałe szczątki zbierali do glinianych urn, które zakopywali w ziemi w otoczeniu rozmaitych przedmiotów codziennego użytku. Naukowcy zgadzają się co do ożywionych kontaktów handlowych jakie utrzymywali ci ludzie ze Scytami. Bardzo trudno powiedzieć, czy byli w jakikolwiek spokrewnieni z późniejszymi Słowianami, Germanami czy też Celtami… a może byli odłamem Scytów? Krąg kulturowy, do którego należeli to tak zwana kultura łużycka w tutejszym wariancie określona jako grupa tarnobrzeska.  Poświadczone są jej związki z podobnymi grupami z terenu dzisiejszej Słowacji i Siedmiogrodu. Nie wiemy dlaczego Mieszkańcy Jamnicy odeszli z zajmowanych terenów. Być może przyczyną było zmiany klimatyczne, choroby lub wyjałowienie ziemi. Byli oni pierwszymi (po odejściu lodowca) mieszkańcami naszych terenów.

Więcej na ten temat można poczytać tutaj:

Sylwester Czopek; „W sprawie stosunków kulturowych w okresie przedrzymskim na obszarze południowo- wschodniej Polski”

Biuletyn nr 2 Muzeum Regionalne Lasowiaków Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Kolbuszowej

Informator Archeologiczny 1974

Położenie:

Końskie Błota

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedyś wyglądała tak prawie cała Puszcza. Niedostępne mokradła porośnięte grądem a w wyższych partiach bukiem, modrzewiem i cisem. Końskie Błota są obszarem bezodpływowym. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu takie obszary (których sporo w Puszczy) wypełnione były wodą i kwitło w nich mokre życie. Regulacje austriackie oraz te nowsze, powojenne doprowadziły do kilkumetrowego obniżenia się wód gruntowych. Przyroda zareagowała tak, jak powinna- wyższe miejsca stały się półpustynne a niższe przekształciły się w ciągi nieurodzajnych gleb pobagiennych. Wraz z odejściem wód zniknął bardzo ciekawy gatunek ryby – piskorz. Niewielka ta rybka pozwalała przetrwać mieszkańcom Wielkiego Lasu w okresie głodu. Według świadectw najstarszych ludzi, z którymi dane było mi rozmawiać piskorz stanowił ratunek dla wygłodzonych przednówkiem lub nieurodzajem ludzi. piskorze łapała się „dzieniebądź” przy pomocy wiklinowych koszy. Gotowało się i jadło w całości (sic!). Skończyły się przednówki, zabrakło piskorzy. Pamięć pozostała tylko w starej weselnej śpiewce:

„Łu nasy swasie, wszysko na casie,

piskorze wa’gorze, ryby, karasie!”

Końskie Błota to niecka wśród wydm. Specyficzne położenie, warunki glebowe sprawiają, że wegetują tutaj ciekawe gatunki roślin: grzybień wodny,  rosiczka okrągłolistna, widłak jałowcowaty, konwalia majowa, bagno zwyczajne, płonnik pospolity, wełnianka i pałka szerokolistna oraz torfowce. Kaczki krzyżówki, które chciałem sfotografować uciekły.
O Końskich Błotach szerzej tutaj. Trudno tam trafić. Nie powiem jak, bo samo szukanie jest równie fascynujące jak przebywanie w tamtejszej ciszy i szumie bagiennych brzóz.