W Sandomierskiej Puszczy

Monthly Archive: Kwiecień 2017

Sudoły

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jakieś 400 lat temu król Jan Kazimierz nadał Sudołowi prawo osiedlenia się na południowych rubieżach Puszczy. Zadaniem protoplasty i jego potomków było pilnowanie królewskiego lasu, opieka nad pszczołami a także dostarczanie miodu i wosku do królewskiego skarbca. W otoczeniu starych kilkusetletnich lip zagroda przetrwała do maja 2000 roku kiedy strawił ją pożar. Fragmenty, które pozostały jedynie częściowo mogą dać świadectwo o pięknie budownictwa mieszkańców Puszczy. Nikt nie zatroszczył się naprawdę o to piękne i osamotnione miejsca. kolejny pomnik kultury Lasowiaków / Mazurów zaginął. Podejmowane uchwały są tylko na papierze i nie stanowią żadnej realnej pomocy i starania dla resztek zagrody i opiekującej się nią rodziny. Kiedy piszę tego psota stoją jeszcze stare lipy wokół zagrody a w drewnianej skrzyni spoczywa akt nadania ziemi od Króla Kazimierza. Na zdjęciu widać ule kłodowe wykonywane z jednorodnego pnia drzewa wykonywane metodą znaną przez dawnych bartników na całym świecie. Kiedy rozmawiałem z panem Pawłem Sudołem opowiedział mi mnóstwo historii o pszczołach, tych z ula i tych leśnych. Opowiadał o urzędnikach, którzy próbowali mu narzucić swoją wolę. Jedyną odpowiedzią dla półpanków z miasta był jad pszczół, które jakoś przyjezdnych nie lubiły. Mnie polubiły. Popołudnia spędzonego z panem Sudołem nie zapomnę nigdy.

Z przysiółka Sudoły, z bartniczej zagrody pochodzi bodajże największy syn tej ziemi – x. Stanisław Sudoł. Postać tego wielkiego kapłana przybliżę w innym wpisie.

Chłopska straż

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Straż grobowa w Dzikowcu. Powstała w połowie XIX wieku prawdopodobnie jako reakcja na niespokojne czasy awantury Zaliwskiego i Rabację Galicyjską. Po ustaniu niepokojów straż z organizacji paramilitarnej przekształcono w rodzaj bractwa kościelnego. Jedyne straże na terenie Puszczy wartujące w starodawnych strojach są w Dzikowcu i Raniżowie. W dzikowieckiej funkcje strażników dziedziczy się. W raniżowskiej zwraca uwagę śladowe występowanie kobiecych(!) sukman.

Straży w Dzikowcu i Raniżowie nie należy mylić z tzw. „turkami” ze wsi położonych dalej na wschód. Ich pochodzenie jest odmienne a wygląd całkowicie inny.

Wilki

Wilki. Jeden z przysiółków Raniżowa. Las na granicy powiatu rzeszowskiego i kolbuszowskiego. Kiedyś, zanim Kazimierz Wielki przyłączył Ruś Czerwoną na granicy Polski i Rusi. Kilkadziesiąt lat temu na Wilkach stał młyn. Drewniany z kołem młyńskim, młynarzem i wszystkim co w młynie potrzebne. Młyna już nie ma, jezioro młyńskie prawie wyschło. Rodzina młynarza rozproszyła się po świecie. Życie na wilkach opisuje znakomicie Zofia Rachwałowa w swojej książce „Wilki” .

Pateraki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jedno z miejsc, gdzie można jeszcze zobaczyć starą Puszczę. Trzeba dojechać do Cmolasu, Potem Jagodnik, ostrowy Tuszowskie. W lesie koło leśniczówki w Paterakach skręcamy w prawo. Po kilkuset metrach zaczyna się rezerwat. Leży on na terenie równinnym, niekiedy odznaczającym się obecnością niewielkich deniwelacji. Obejmuje drzewostan położony na dawnych podmokłych terenach tworzonych przez rzekę Jamnicę rozciągających się na długości 1800 m. Przeważającą część rezerwatu zajmują zbiorowiska leśne, wśród których dominuje grąd subkontynentalny. Mały areał przypada na kontynentalny bór mieszany . W rezerwacie obecny jest również łęg jesionowo-olszowy.

Wesele grało

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zastanawiam się, jak wyglądało wesele, które ostatni raz wychodziło z tego domu.
Czy pani młoda płakała przy błogosławieństwie, czy rodzicie ocierali łzy a muzyka grała prostując nieliczne gwoździe w ścianach?
A może było całkiem inaczej.
Całkiem inaczej.